Wycieczka z Krzeszowic do Paryża – trasa rowerowa

Strona główna » Wycieczka z Krzeszowic do Paryża – trasa rowerowa

Wycieczka z Krzeszowic do Paryża – trasa rowerowa

Jeżeli ktoś myśli, że z Krzeszowic do Paryża jest daleko, to wystarczy, że przejedzie tę około dwudziestokilometrową, bardzo ładną trasę i już nie będzie tak myślał. Trasa prowadzi przez lasy i zahacza o dawny kamieniołom, pozwala obejrzeć przydrożne kapliczki i nasycić oczy widokiem Zamku Tenczyn. Jest piękna.

Szczegółowy opis trasy

Ruszamy z parkingu na skraju Parku Potockich przy ulicy Grunwaldzkiej w Krzeszowicach. Mijamy kościół i tuż za nim wjeżdżamy na ulicę Spacerową, a nią dojeżdżamy do tzw. Dzikich Plant i jedziemy wśród drzew nad brzegiem potoku Krzeszówka, po czym wracamy na ulicę Grunwaldzką, przecinamy ją i ulicą Miękińska podążamy w kierunki Miękini. Jest pod górę, ale damy radę.

Ulicą Miękińską jedziemy aż do Nowej Góry, w której przy kapliczce skręcamy w ulicę Augusta Czartoryskiego.

Historyczny dąb

Historyczny dąb

Po 1,5 kilometra mijamy rozwidlenie dróg i jedziemy dalej aż do… Paryża, do którego wjedziemy dokładnie po 8,7 kilometra naszej wycieczki. Paryż – jaki jest, każdy widzi. Oglądamy ten niewielki przysiółek Nowej Góry, w którym, poza intrygującą nazwą i Wieżą Eiffla, nic niezwykłego się nie znajduje i zastanawiamy się, czy to naprawdę wszystko. Otóż nie! Pierwsza wzmianka o Paryżu pojawiła się pod koniec XVIII w. Wtedy to miejsce nazywano Augustów bądź Augustowo. Pochodziła od imienia Augusta księcia Czartoryskiego, który był wówczas właścicielem dworu Hrabstwa Tenczyńskiego. W Paryżu znajdowała się manufaktura Hrabstwa Tenczyńskiego, m.in. piec hutniczy i kopalnie, w których pracowało ok. 30 górników wydobywających rudę i wytapiających ołów. W I. poł. XIX w. w tutejszych kopalniach ponownie wydobywano galman; nastąpił wtedy rozwój Paryża. A o co chodzi z tą Wieżą Eiffla? Otóż na początku XXI w. w przysiółku wybudowano wieżę nadajnikową sieci Orange, zwaną przez miejscowych wieżą Eiffla – ot, cała tajemnica.

Podziwiamy stalową konstrukcję i rewelacyjny widok, próbujemy coś powiedzieć po francusku i wracamy z powrotem.

Dojeżdżamy do znanego nam już rozwidlenia dróg i tym razem nie jedziemy do Nowej Góry ulicą Augusta Czartoryskiego, tylko skręcamy w ulicę Jurajską, a nią dojeżdżamy do Filipowic.

Sąsiedztwo Filipowic i Miękini, a także przynależność do parafii Nowa Góra sprawiły, że mieszkańcy obu wsi korzystali z licznych dróg i ścieżek łączących obie miejscowości. Bardzo ważna była droga „kościelna” prowadząca z Filipowic koło Pipkowej Skały, kapliczki koło szkoły do Nowej Góry. Obecnie te drogi są mniej wykorzystywane, ale w dalszym ciągu stanowią połączenie z Filipowicami, są ścieżkami spacerowymi i turystycznymi do ciekawych miejsc: krajobrazowych, turystycznych i geologicznych. Przy tych dwóch drogach znajduje się osiem starych pamiątkowych kapliczek i krzyży ufundowanych przez mieszkańców obu wsi. Stanowiąca obecnie główne połączenie Filipowic i Miękini stara droga wiedzie przez kamieniołom. Pierwotnie prowadziła od kamieniołomu nad cmentarzem cholerycznym (zwanym przez miejscowych „cholernym”) do centrum Filipowic. Było i jest to najkrótsze połączenie wsi. Obecny przebieg drogi jest wynikiem czterokrotnego jej przesuwaniu w terenie, będącego skutkiem zmian granic kamieniołomu. Dawniej była używana do transportu tufu „filipowickiego” z „Czerwonej Skały” do kamieniołomu, dziś jest miejscem spacerowym, widokowym, turystycznym. Jest to również część zielonego szlaku rowerowego wokół Krzeszowic.

Za kościołem w Filipowicach skręcamy w lewo na Szlak Rowerowy Trzebinia – Filipowica, a następnie, ponownie w lewo, na Zielony Szlak Rowerowy. Najpierw pomiędzy domami, a później wśród pól i lasu jedziemy w kierunku kamieniołomu w Miękini.

Po drodze mijamy krzyże przydrożne, a w lesie, mniej więcej na wysokości czternastego kilometra naszej trasy, Krzyż Morowy. Po kolejnych dwustu metrach dojedziemy do tabliczki informującej o znajdującym się na tej wysokości w lesie Skale Widynowej i cmentarzu „cholernym”, czyli cholerycznym, i grobie Salomei Smółki z końca XVIII wieku.

Skała Widynowa nazywana jest często „Białą Skałą”, a na początku XX w również „Skałą Kosmołowa”, ponieważ rodzina Widynów przybyła do Miękini z miejscowości Kosmołów koło Olkusza. Jest to bardzo atrakcyjne, bo widokowe, miejsce w okolicy dla wycieczek zarówno pieszych jak i rowerowych. Charakterystyczne wapienne skały „głowiaste” wystają obok siebie, a poniżej szczytu kamienie „stojące” wystają z ziemi na wysokość ok. 1,5 m. Ze szczytu rozciągają się wspaniałe widoki na cały rów krzeszowicki, Filipowice oraz założoną w 2011 roku winnicę. Obecnie szczyt porastają krzewy tarniny i leszczyny. Niedaleko, na szczycie „Góry Miękińskiej” w 1938 r. natrafiono na grób człowieka z epoki późnego neolitu (ok. 7000 lat temu). Czy istniało tu zatem osiadłe życie? Warunki do tego były doskonałe.

Cały czas jadąc Zielonym Szlakiem Rowerowym dojeżdżamy do byłego wyrobiska kamieniołomu w Miękini i znajdującego się na jego dnia stawu. W środkowej części Miękini, tuż pod powierzchnią gleby, znajduje się duża płyta zastygłej lawy porfirowej o grubości kilkudziesięciu metrów. Dolina Miękini dzieli ją na dwie oddzielne części. Znacznie większa jest część zachodnia, i to ona głównie była eksploatowana. To miejsce absolutnie magiczne, a od 2011 r. znajduje się tu piękne i nowoczesne Centrum zrównoważonego rozwoju i poszanowania energii Akademii Górniczo–Hutniczej w Krakowie.

Wyjeżdżamy z kamieniołomu i skręcamy w prawo, a po minięciu remizy OSP Miękinia ponownie skręcamy z prawo. Przy przydrożnej kapliczce na rozstaju dróg skręcamy w lewo i zaczynamy powrót do Krzeszowic. Mniej więcej w połowie tego odcinka miniemy z prawej strony stojącą na skraju pól i łąk kapliczkę otoczoną trzema potężnymi lipami. Piękne miejsce dające cień w czasie upalnego dnia.

Jedziemy dalej Zielonym Szlakiem rowerowym aż do Krzeszowic, na skraju których podążamy w stronę, w którą kieruje nas tabliczka do Misjonarskiego Ośrodka Formacyjnego Vincentinum. Mijamy ośrodek i dojeżdżamy do parku otaczającego Pałac Potockich w Krzeszowicach. Warto do tego parku wejść lub wjechać. Pałac Potockich swoje najlepsze lata ma już za sobą. Ma też za sobą ciekawą i niecodzienną dla polskich pałaców historię. W kwietniu 1940 pałac stał się letnią rezydencją generalnego gubernatora Hansa Franka, który lubił to miejsce, natomiast po wojnie został znacjonalizowany i umieszczono w nim ośrodek szkolno-wychowawczy, a następnie dom opieki dla dzieci i młodzieży, w którym wychowywała się m.in. Sława Przybylska. Po zakończeniu działalności domu dziecka planowano utworzenie w nim centrum rehabilitacyjnego; zamierzenia tego nie zrealizowano – pałac stopniowo niszczał, cierpiąc szczególnie z powodu braku ogrzewania i wilgoci. Obecnie pałac został odzyskany przez właścicieli i jest nieużywany. Koszty potencjalnego remontu byłby horrendalne.

Po wyjechaniu z klimatycznego parku pałacowego kierujemy się na parking, przy którym zaczęliśmy naszą dzisiejszą trasę.

Przejdź do treści